Napiszcie jak mi poszło , bo już sama nie wiem co pisałam.
Życzę Wam udanych wakacji , dużo weny i żebyście nie przestawali pisać!
Życzę Wam jeszcze dużo książek na półkach , żebyście mIeli co czytać podczas wypoczynku :3
PS. Mam nadzieję , że uda mi się podczas wakacji powymyślać jakieś rozdziały , ale nie obiecuję !
W wakacje będę pisać na kartkach , bo nie będę miała możliwości wejść na kompa ( całe wakacje na działce -.- ) , no chyba , że w wordzie :D
No to jeszcze raz udanych WAKACJI !
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Podczas tańca czułam się wspaniale. Zbliżał się wolny kawałek. Dotąd milczeliśmy . Ale tym razem Marco przyciągnął mnie do siebie w ciepłym uścisku , a ja położyłam głowę na jego ramieniu. Czułam się jak nigdy dotąd , nawet nie wiem jak to opisać - czułam się kochana. Ale nie tak jak kocha mnie rodzina , tylko jak może pokochać mnie chłopak. Wierzę w to , że ja i Marco możemy być razem - oczywiście jeśli on tego chce. Bo ja chcę na pewno.
- Vicki ?
- Tak ? Coś mówiłeś ?
Spojrzałam w jego oczy.
- Nic nie mówiłem . Ale chciałem powiedzieć ci , że jesteś piękna.
Zarumieniłam się. Nikt mi nie prawił komplementów oprócz niego. No i oprócz Alexa. Zapomniałam o nim . Może już przyszedł. A co jeśli coś mu się stało? Rozmyślanie przerwał mi Marco .
- Może pójdziemy się przewietrzyć ?
- Tak , pewnie , czemu nie. - Przynajmniej z dala od Katie. - pomyślałam.
Wyszliśmy z sali balowej na podwórko . Wyglądało najzwyczjniej w świecie , ale ja i tak czułam się wyjątkowe. Jak w bajce. Właśnie w tym momencie Marco przybliżył się do mnie i zaczął mnie całować. Działając na instykt , zaczęłam je odwzajemniać tak jak potrafiłam. Mam nadzieję , że udało mi się. Już zaczęło mi się robić słabo więc przestałam. Odsunęłam się od niego.
-Przepraszam , ale nie mogę. Możemy już iść do środka?
- Tak ,pewnie. Przepraszam jeśli tym cię uraziłem.
- Nie , naprawdę nic się nie stało.
Później nastąpiło tylko milczenie. W głębi serca chciałam go jeszcze całować , ale nie byłam chyba jeszcze na to gotowa. To dla mnie dla wcześnie. Nie znam go jeszcze za dobrze , nie wiem do czego może być zdolny. Muszę go najpierw dokładnie poznać - jego przyzwyczajenia , charakter, co kiedyś robił. Może nawet posunę się do tego ,żeby zapytać się kogoś z jego otoczenia jaki jest . Chociaż szczerze - w to wątpię. Moje "mądre" przemyślania przerwał pewien chłopak , który stanął mi na drodze.
A mianowicie - Alex we własnej osobie.
Jestem ciekawa , czy te kijki nie utrudniają mu życia. Musi to być dla niego uciążliwe.
- Cześć - wyszeptał.
- Hej , znowu się widzimy. - uśmiechnęłam się lekko.
- Przecież mówiłem ci , że przyjdę.
Uświadomiłam sobie , że przy naszej rozmowie towarzyszy Marco. Wypadałoby ich sobie przedstawić.
- To jest Marco , mój .... towarzysz. A to jest Alex , mój ....znajomy .
Alex wyglądał na zagubionego. Nie mam pojęcia z jakiego powodu . A potem uniósł głowę z dumą , zdając sobie sprawę z tego , że towarzysz to niższa ranga niż znajomy . W końcu podali sobie ręce i razem się uśmiechnęli.
Jacy chłopacy są stuknięci. Dobrze , że wcześniej nie miałam z żadnymi jakiś większych kontaktów.
Twarz Marco się lekko wykrzywiła.
- To ja już pójdę do środka , wy sobie pogadajcie. Na razie.
- Cześć - odpowiedzieliśmy chórem.
Nie owijając w bawełnę spytałam się Alexa wprost :
- Co chcesz ode mnie?
- Podoba mi się to , że nazwałaś mnie znajomym - uśmiechnął się do mnie szelmowsko.
Poszliśmy kawałek dalej od sali balowej . Znajdował się tu park , o którym istnieniu nawet nie wiedziałam.
Usiedliśmy na ławce. Pomyślałam , że może przyda mu się odpoczynek.
- To jak? Podoba Ci się impreza ? Ja za nimi nie przepadam , ale przychodzę tu ponabijać się z ludzi.
- No jest fajnie . Jak na razie tańczyliśmy i jedliśmy. Dziś wyjątkowo najadłam się do syta. Szkoda , że nie mogę wziąść chociaż po kawałku z tego jedzenia do domu. Moja rodzina by się ucieszyła.
Przez chwilę trwała cisza , niepewnie przewracałam rękami i patrzyłam się na trawnik.
- A jeśli chodzi o tamto pytanie - ziewnął. - to chciałem z tobą raz zatańczyć , nic więcej .- trochę się wzdrygnęłam . Jak ja mam z nim tańczyć?
- Ale jak? - powiedziałam to tak cicho , że nawet nie wiem , że wypowiedziałam to na głos.
- Nie wiem. Ale chciałbym. Przepraszam , to tylko moja bujna wyobraźnia. - wstał i odszedł.
Chciałam krzyczeć , że ma zostać . Chciałam powiedzieć to ile mam sił w płucach. Ale nie zrobiłam tego , a on sobie po prostu odszedł. Nie widziałam , czy idzie do domu , czy może postanowił iść na imprezę. Po prostu siedziałam na ławce osłupiała. I nie wiedziałam co zrobić.
I zdałam sobie sprawę , że to wszystko przeze mnie.
~~~~~~
PRZEPRASZAM , ŻE TAKIE KRÓTKIE :(
Cudowny ten rozdział, ale szkoda, że taki krótki. Mam nadzieję, że szybko dodasz następny. Bo opowiadanie zapowiada się ciekawie :)
OdpowiedzUsuńNOMINACJA LBA - http://mysterious-angel-story.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńDziękuję *_* jak tylko będę mogła wejść na laptopa to wejdę w linka, bo teraz nie mogę bo jestem na komórce :(
Usuń